Krótkie przemyślenia o „Obcych”….

W zwiazku z odejściem od Unii Europejskiej, od Illuminatów i innych  tego typu organizacji, które mają na celu dominację nad światem, a także od czynników narodowościowych mające destrukcyjny wpływ na te organizację – chcę Wam przedstawić mój pogląd na tematy zwiazane z tym, co nas otacza, czyli kosmosem.

Fresk z kosowskiego klasztoru

Fresk z kosowskiego klasztoru

Patrząc się w górę, kiedy już Słońce miało swój zachód, olśnieni blaskiem gwiazd, czujemy się nijako, gdyż ta czerń i jasność otaczająca nas jest jednym z głównych filarów naszej dziennej rutyny. Nie zastanawiamy się zbytnio, co się kryje w tej czerni…

Kilkaset lat temu, jeden z wielu naukowców – Mikołaj Kopernik obalił mit, mówiący o tym iż nasz „dom” jest strukturą płaską – pływającą po nieskończonych ilościach wody, które nie mają końca. Jego pogląd, w czasie kiedy został wykreowany został poddany krytyce Kościoła i innych religijnomyślących ludzi, jednak powyższy fresk stanowi wyjątek(mający tajemnicze przesłanie). Sceptycyzm tych wierzących ludzi z biegiem lat zmienił się diametralnie…

Jeśli dzięki przedstawicielowi naszego narodu, wiemy – że żyjemy wśród przeogromnej ilości planet i gwiazd to należy się zastanowić, czy we Wrzechświecie istnieją obce dla nas cywilizacje, funkcjonujące dzięki życiu – które i w nas funkcjonuje. Wydaje mi się, że tak!

Popierając swoje stanowisko zastosuję kilka przykładów. Dzięki Discovery i innym nagraniom wiemy, że pojazdy o niespotykanych kształtach i kolorze świateł niejednokrotnie przybywały na naszą planetę. Liczna grupa ludzi, która podsumowuje te nagrania zastanawia się, czy one nie są przerobione. Ja na początku, oglądając te filmy też dochodziłem do takiego samego wniosku, jednak zmieniłem swój punkt widzenia.

Pewne znaki w zbożu, które zdarza się zobaczyć też i w naszym kraju są po części dziełem ludzkich rąk, jednak niektóre z nich mają tak geometryczne kształty i perfekcję w sobie zawartą, że nie warto porównywać ich z ludzką ingerencją.

Według mnie, znając się na nauce geograficznej i biorąc pod uwagę wiek naszej planety sądzę, że i My – ludzie jak i inne gatunki jesteśmy wykreowani przez obce dla nas stworzenia, które są przez nas traktowane jako Bóg.

Fizyczna , czy też materialna struktura pochodzi zewnątrz. Świat się rozszerza, więc materialne struktury wywodzą się właśnie ze środka Wszechświata. Im dalej od centrum wszechświata, tym struktury są starsze(to od nich można czerpać wiedzę na temat omegi stworzenia kosmosu, jednak biorąc pod uwagę ówczesną technologię to niewykonalne). Wydaje mi się, że Ziemia to średnia co do wieku planeta w procesie rozszerzalności wszechświata. Wywodzimy się według mojego poglądu ze środka, a najdalsze a zarazem najstarsze struktury mają napewno jakiś udział w stworzeniu tych młodszych struktur żyjących.

Sądzę, że „Boga” jako Stworzyciela trzeba szukać, nie w epicentrum wszechświata, tylko na krańcach wszechświata – tam natomiast odnajdziemy prawdę.

Obce jednostki –  można się ze mną nie zgodzić  lub nie, ale na pewno funkcjonowały na pobliskich ku nam planetom. Obecność wody na danej planecie jest jednym z filarów dających jednostkom posiadającym życie zdolność do przeżycia.

Na pewno – na każdej planecie istniały warunki zdatne do przeżycia. Warunki są związane z upływajacym czasem. Kiedyś na naszej nie będzie warunków do przeżycia, gdyż zbyt duża ilość ludzi spowoduje nagłą potrzebę zasiedlenia, przy nieznajomości technologicznej to na pewno nasze przyszłe pokolenia będą musiały kombinować jak przeżyć.

Czas, upływający czas to jeden z fundamentów danej społeczności, danej rasy. Dzięki niemu możemy określić ile czasu przeżyje dana rasa, biorąc pod uwagę warunki, które musi spełnić aby pozwolić sobie na dalsze fizyczne egzystowanie.

Wydaje mi się, że obce cywilizacje istnieją, im bliżej się one znajdują centrum wszechświata tym mają słabiej rozwiniętą świadomość, a im dalej to analogicznie świadomość jest coraz większa. Ziemia jest planetą średniego wieku, to nasza inteligencja a zarazem świadomość jest optymalna. Jesteśmy zrównoważeni świadomością. Jednak po części rozumiemy otaczający nas świat, a z biegiem upływających lat nasza świadomość będzie coraz bardziej rozwinięta, a co niesie za sobą będziemy lepiej rozumieli otaczający nas świat.

Sądzę, że początek naszej materialnej formy rozumieją tylko te postaci, które istnieją na krańcach naszego wszechświata.

Odnośnie osoby „Boga” jako stworzyciela materialnego naszego gatunku uważam, że jeśli teoria Wielkiego Wybuchu, która zniszczyła wszystkie formy żyjące na Ziemi jest prawdą to na pewno jesteśmy wykreowani przez jakąś bardzo i to bardzo wysoko rozwiniętą inteligencję.

Generalnie rzecz ujmując Bóg ma w moim mniemaniu postać obustronną, jedną duchową(dającą świadomość, tożsamość i osobowość), a drugą fizyczną(obdarującą nas fizyczną formą).

A co Wy sądzicie o moich przemyśleniach na temat obcych ? Wiem, że nie wyraziłem się składnie, ale ostatnie moje wpisy są zbyt spontaniczne, za co bardzo przepraszam i postaram się to zmienić ;)

W związku z napływającymi świętami, kieruje do Was życzenia pozbawione powtarzalności, więc chciałbym Wam symbolicznie życzyć tylko i wyłącznie poczucia szczęścia – gdyż to nadrzędny filar naszego życia, do którego dąży każdy z nas, bez wyjątku.

Pozdrawiam, życzę udanego tygodnia. Zapraszam na mój page w dziale – Facebook ;)

Bądźcie optymistami ;)

 

Uzupełnienie ostatniego wpisu : Konsumpcjonizm = zniszczenie świata ?

Od poprzedniego wpisu przyszła do mojej głowy pewna myśl. Od momentu, kiedy rozpoczęło się poprzednie nowe tysiąclecie pojawiło się wielu jasnowidzów, którzy przewidywali koniec świata. Dla wielu ludzi data końca świata wiązała się z przygotowaniem a następną próbą przetrwania. Mieliśmy wielu takich ludzi, którzy przepowiadali koniec świata. Był nim Nostradamus, który przepowiedział koniec świata na rok – 2012 . Powstał film upamiętniający tę przepowiednię.  Jednak ekranizacja nie miałą swojego odbicia na świecie rzeczywistym. Dalej żyjemy i przepowiednia dzięki Bogu się nie spełniła.

Końca świata nie będzie. Będzie tylko i wyłącznie kres ludzkości. My jesteśmy jednym z gatunków, który egzystuje tu na Ziemi, a w przyszłości na pewno wyginie, albo ulegnie metamorfozie na wyższe byty. Jeśli chcemy dobrobytu dla przyszłych pokoleń, albo też jeśli chcemy przetrwania naszego gatunku – homo sapiens sapiens to musimy zdecydowanie zmienić miejsce naszej ówczesnej egzystencji.

Zamiast projektować nowe technologie wiążące się z naszym dobrobytem ziemskim, to musimy z 7 miliardów ludzi wyspecjalizować ekipę, która będzie badać, a następnie patentować nowe pojazdy dzięki którym dotrzemy na nowe – ciała niebieskie zdatne do życia przez naszą rasę.

Nasza planeta jest w średnim wieku, niemniej jednak każdy użytkownik naszej planety powinien wiedzieć, że kres naszej Ziemi nastąpi w czasie, kiedy wygaśnie nasza gwiazda czyli Słońce lub ewentualnie zabraknie surowców, dzięki którym przetrwamy do tego momentu, kiedy nie osiedlimy się na innych planetach zdatnych do życia.

Pamiętam ten moment, w którym porówywałem fotografie przedstawiające pewne wybrzeże w Polsce. Chcę przytoczyć to co zapamiętałem z tych fotografii. Więc, najstarsza fotografia przedstawiała drobny budynek usytuowany tuż przy brzegu naszego Bałtyku. W fotografii z ówczesnego stulecia ku mojemu zaskoczeniu zobaczyłem, że ten budynek zanikł, a jego części umiejscowiły się w głębinach Bałtyku.

Obie fotografie zmuszają do refleksji każdego konsumenta. Kupując nowe auto produkujesz coraz więcej szkodliwych substancji niszczących warstwę ozonową, która w dobrym stanie przedłuża żywotność naszego gatunku. Efekt cieplarniany wiąże się z niespotykanym roztopem lodowców istniejących na biegunach. Woda, która wytwarza się w trakcie tych procesów powoduje zwiększenie objętości mórz i oceanów, które w pewnym stopniu minimalizują przetrwanie naszego gatunku.

Co ja polecam w tej sprawie. Dość często miałem okazję oglądać filmy science fiction obrazujące nasze życie na innych planetach. Wiem o tym, że biorąc pod uwagę aktualny stan Ziemi, na której generuje się coraz więcej ludzi dojdzie do tego momentu, w którym nasze pokolenia będą musiały zmienić miejsce życia. Niedowierzacie, więc pomyślcie sobie o tym, w jakim stanie znajduje się nasza planeta. Lasy z racji naszego zapotrzebowania cieplnego powolutku zanikają. Im większy brak roślin tym coraz brudniejsze staje się powietrze.

Biorąc pod uwagę to co napisałem powyżej, musimy dojść do wzajemnego konsensusu. Jeśli chcemy umożliwić przetrwanie naszemu gatunkowi to musimy zredukować nasze zapotrzebowanie, a przy tym szukać dostępnych ciał niebieskich zdatnych do życia, na które dotrą nasze przyszłe pokolenia w przyszłości, dzięki zmetamorfizowanej technologii.


http://www.travelmaniacy.pl/artykul,las_amazonski_znika_w_zastraszajacym_tempie-,169,1,0.html


http://klimatdlaziemi.pl/index.php?id=121&lng=pl

Polecam powyższe artykuły. Może trafniej opiszą obecną sytuację naszej planety.

Konsumpcjonizm = zniszczenie świata ?

Kosumpcjonizm

Tak jest na prawdę, zastanów się nad tym ! 

Studiuję aktualnie w Warszawie, w miejscu w którym na co dzień obserwuję pośpiech – ludzi uczestniczących w nim i pędzie przejeżdżających pojazdów. Ludzie, którzy są gadatliwi, jednak w autobusie emanują spięciem i milczeniem, patrzą się na pasażerów i kreują w swoich głowach tony myśli.
Ludzie z autobusów, w godzinach porannych zmierzają do tego samego co ja, czyli do wyksztłacenia się, albo też Ci, którzy już zapewnili sobie tytuł naukowy kierują się zapewniem sobie bytu materialnego, pozwalającego im liczyć na wysokie standardy życia, a przede wszystkim materialnego szczęścia, który już według swojej nazwy stanowi urojoną radość..
Wysokie standardy życia wiążą się z wydawaniem pieniędzy na wszelakiego rodzaju potrzeby. Jeśli zawartość Twojego portfela pozwala na rozrzutność, więc mimo zdrowego pragniesz je zaoszczędzić. Ludzie nie posiadający takiej umiejętności je bardzo szybko roztrwaniają – co prowadzi do biedy jednostkowej.
Człowiek biedny nie może liczyć na pomoc ze strony drugiego człowieka, może zdarzają się jakieś przypadki, w których jeden drugiemu pomaga, niemniejednak to bardzo sporadyczne sytuacje. Ludzie egzystujący we współczesnym świecie są posiadaczami takiej mentalności, że wpierw zapewniają sobie dobrobyt, a potem w kwestii, której wytworem jest sumienie zapewniają dobro ludziom biedniejszym.
Biorąc pod uwagę dzisiejszy temat moich przemyśleń, zarabianie pieniędzy, a następne ich wydawanie wiąże się z dostarczeniem do naszego mienia jak najwięcej elementów materialnych, które gaszą nasze pragnienie. Produkty te, które my posiadamy, są wytworem żadnych czynnników pozaziemnych.
Wniosek powyższego akapitu prowadzi tylko i wyłącznie do plonów, które wydaje nasza planeta. My ludzie nastawieni na konsumpcjonizm nie zdajemy sobie z tego sprawy, bo jeśli nie zauwżymy spadku naszego dobrobytu, to czemu mamy się martwić takimi pierdołami… no czemu ?
Nasi rodzice, którzy ciężko pracują aby zapewnić nam dobrobyt i luksuk(mi jako przedstawicielowi społeczeństwa studenckiego)zauważają w pewnym stopniu zmianę tego co mogą kupić/zapewnić sobie. Kiedyś dostępność do węgla była większa niż aktualnie. Większa ilość tego fundamentu naszego odczucia ciepła była w początkowych fazach jego wydobycia. Jednak z każdym dziesięcioleciem jego wydobycie stosunkowo zmalało.
Powyższy efekt niedoboru węgla stwarza fundamenty pod to, że dobra które zapewnia nam nasza planeta, na której my żejmy niedługo spadną do tego momentu, że nasze przyszłe pokolenia nie będą mogli z takich dóbr korzystać.
Nasi rodzice zapewniają nam dobrobyt po to, abyśmy mieli lżej w przyszłym życiu. Robią to dla nas ze swej, emanującej z ich wnętrza i sumienia miłości.
Ja za to swoim rodzicom bardzo dziekuję, i ich bardzo kocham dzięki temu, że mogę studiować i dalej żyć. Może się zbyt bardzo rozpłynąłem, ale taka jest prawda. Rodzice kreują i pełnią fundamentalną rolę w naszym życiu, zastanówcie się nad tym.
Ale mimo to co powiedziałem przed chwilką, rodzice pracują dlaa nas – na to, abyśmy mieli po prostu łatwiej. Jeśli chcemy mieć dzieci, to musimy wpierw docenić to co ma, lub jakie są zasoby naszej planey. Aby nasze przysłe dzieci nie mieli niedoboru materialnego musimy zbalansować nasze potrzeby do takiego stopnia, aby one mogły coraz dłużej trwać dla użytku dalszych pokoleń.
Póki nie istnieje technologia nie zapewniająca naszym pokolenion podróż na inne ciałą niebieskie istniejące w tej czerni kosmosu, musimy naszej rasie zapewnić przetrwanie. Jeśli nam – przyszłym rodzicom zależy już na tym, aby nasi potomkowie mieli lepiej w przyszłości, to musimy zredukować nasze potrzeby materialne. Ziemia posiada zasoby, które istnieją po ten czas, w który się wyczerpią. Węgiel, ropa naftowa, zasoby uranowe, wodne z wiekiem się wyczerpią. Biorąc pod uwagę aktualny proces konsumpcjonizmu – zbyt szybko.
Ziemia jest naszym domem, pokarmem dnia powszedniego. Więc powinniśmy według mnie z niej korzystać w sposób zbalansowany i przede wszystkim rozsądny. Ona trwać będzie do tego momentu – póki jej zasobów w pełni nie wyczerpiemy. Ludzkość przetrwa dzięki zasobom ziemskim, a po tym dzięki technologiom !

Za tydzień kolejny wpis :)
Pozdrawiam i proszę reklamować mój blog na Waszych stronach społecznościowych/internetowych :)

Ogrom świata = multum możliwości

Fotel, Bakoma „Satino coffee” i za parę chwil mecz Realu Madryt <3 . Czas na refleksję…
Patrzę przez okno, kieruje swoje oczy ku niebieskim niebiosom, których przekroczenie otwiera nam wrota do absolutnej zagazowanej czerni. Kolor ten biorąc pod uwagę nasze pojęcie – nigdy się nie kończy. W tej barwie zawarte są miliardy, kwadryliony lub kwintyliony kwintylionów gwiazd, a także ogromne ilości galaktyk.
W jednej galaktyce żyje reprezentacja pewnego gatunku – ludzi, którzy zamieszkują planetę zwaną – Ziemią. Obecna astronomia pozwala nam żyć w przekonaniu o 100 tysiącach ciałach niebieskich podobnych do naszej. Niemniej jednak nauka ciągle się zmienia i wartości są często zmieniane, korygowane. Ale porównując naszą wielkość fizyczną śmiem twierdzić, że możemy robić wszystko co nam się podoba – trochę to takie egoistyczne, lecz prawdziwe.
Rozpatrzmy teraz sytuację każdego stworzenia na Ziemi, które powstaje po to, aby przeżyć. My jako ludzie, przez wieki niepotrzebnie stworzyliśmy sobie różne przepisy, których należy przestrzegać. Systemy panujące na 510 milionach metrach kwadratowych naszej planety są w ogóle niepotrzebne. Powiesz, że gdyby nie prawo o zabijaniu, to każdy by zabił drugiego człowieka. Trudno. Brak takiego pesymizmu człowieku. Poobserwuj na programach przyrodniczych naszych towarzyszy, czyli zwierzęta. One nie mają żadnego systemu, nie kierują się prawem, nie mają żadnych zakazów i nakazów – tylko te w ZOO. My mamy wiele wspólnego, mamy wspólne pochodzenie, egzystujemy tutaj na Ziemi. Lecz one są zupełnie wolne, a my ludzie nie. Człowiek, aby poczuł smak szczęścia, musi być zupełnie wolny, bez żadnej groźby sankcji.
Sądzę, że my nie powinniśmy się przejmować tym, co mówią o nas inni, musimy robić to co kochamy i uwielbiamy. Nasz punkt widzenia musi być podobny do zwierząt, naszych starych braci.
System nie pozwala nam wykorzystać naszego krótkiego życia w stu procentach. Musimy obrać sobie taki kierunek, aby te życie było wykorzystane na maksa. Więc radzę Wam żyć tak, aby nie przejmować się sankcjami, które czyhają za nieprzestrzeganie prawa. Nie musimy się przejmować swoimi upadkami, bo ludzie rozpamiętują nasze porażki przez krótki okres czasu, aby potem o nich zapomnieć. Nie rozpamiętuj swoich porażek, złych zachowań. Rób tak jak Ci się podoba. Ktoś Ci mówi jak masz żyć. Nie rób tak jak ktoś Ci mówi. Rób tak abyś ty był szczęśliwy. Masz swoje życie tylko dla siebie…

Rozmyślanie…

Siedzę i myślę sobie o zbliżającym się tygodni, choć to ostatni fragment wolnego czasu przyniesie mi nowe doświadczenia.
W tym okresie poniosę się integracji, oraz poznaniu ciekawych muzeów, które gnieżdżą się w stolicy naszego kraju. Oprócz tego wezmę udział w turnieju organizowanym przez moją szkołę i obejrzę w środę mecz Realu Madryt z FC Barceloną. Może znajdę nawet chwilę czasu na jakiś wypad ze znajomymi i na „sportowo” pojadę na basen, ach te plany…

Ale tak omijając ostatni tydzień ferii…
Od pewnego czasu jestem zażenowany faktem własnej nieodpowiedzialności i brakiem dyscypliny. Myślę jak by tu zmienić podejście do ludzi młodszych od siebie…
Zaczynają się do człowieka starszego od siebie, potem zostają ukarani, a następnie idą się poskarżyć dla swoich rodziców bądź rodzeństwa, to mnie irytuje…
Ostatnio poziom mojego zażenowania sięgnął szczytu, kiedy to idąc chodnikiem patrzę na kilkunastoletnich gimnazjalistów, jeden pali papierosa, a drugi w popularnym dresie „JP” trzyma głośnik i słucha hip-hopu…
Zbulwersowało mnie także jedno zdjęcie umieszczone na portalu społecznościowym, gdy uczeń pierwszej klasy gimnazjum będąc pod wpływem alkoholu chwali się wypitą wódką, którą trzymał w ręku…

Nie wiem, nasza Młoda Polska, przyszłość naszego kraju zamiast dawać przykład, robi z siebie tzw.”debili”…
Ogarnijcie się w końcu…

Coraz więcej rozwodów…

Przed kilkoma dniami zobaczyłem ciekawy demotywator, pokazujący odpowiedź staruszków na pytanie:”Jak wytrzymali ze sobą ponad 50 lat”, która brzmiała:”Widzi Pan, urodziliśmy się w czasach, kiedy coś się psuło, to się naprawiało, a nie wyrzucało do kosza”.
Mówiąc szczerze, to jest prawdziwy obraz zmieniającego się społeczeństwa. To jest przede wszystkim negatywne zjawisko, skupiające się tylko i wyłącznie na rozwodach, które przejawia się coraz częściej.

Przytoczę teraz tych staruszków, oni powinni być prawdziwym autorytetem młodych małżeństw. Ponad 50 lat razem jest bardzo długim okresem czasu. Właśnie ta wielkość zmusza do refleksji, oraz do odpowiedzi nad pytaniem, jak i w jaki sposób oni przeżyli ze sobą tak długo.To przecież nie do pomyślenia u ludzi, którzy niedawno wzięli ślub, albo którzy dopiero myślą nad nim.

Moim zdaniem, główni bohaterowie dzisiejszego wpisu przeżyli ze sobą aż tyle czasu, ponieważ wzorowali się na naukach rodziców, oraz na mocnej wierze, a przede wszystkim na zaufaniu i odwzajemnionej miłości.
Staruszkowie są ze sobą razem od lat 50-60 XX wieku. Właśnie wtedy nie było internetu, który jest główną przyczyną rozwodów. Ludzie żyjący w tamtych czasach bali się konsekwencji, mających miejsce tuż po rozwodzie, czyli społeczne i religijne. Oni doceniają czym jest miłość, kłócąc się, szybko się godzą. Małżeństwa występujące u osób starszych, powinny być nauką dla młodych ludzi, na których teraz skupię swoją uwagę.

Teraz świat krąży wokół rozwodów. Czym to jest spowodowane, brakiem zaufania, nadmiarem kłótni, brakiem znalezienia wspólnego języka pomiędzy ludźmi, zbyt wczesne ciąże występujące u danej pary, szukanie autorytetów u celebrytów np. u Michała Wiśniewskiego rozwodów było kilka. Mnie to martwi bardzo, jak młode małżeństwo nie boi się rozwodu, oraz Boga. Przecież rozwód to grzech śmiertelny, który oddala człowieka od Nieba.
Teraz rozwód traktowany jest jako zabawka, którą można kupić, zepsuć, oraz następnie kupić drugą.
Znalezienie antidotum na usunięcie nadmiaru rozwodów. Myśląc optymistycznie jest jakieś. Ale to potrzeba przede wszystkim starań nie tylko pojedynczej jednostki, ale także wielu ludzi.
Miłość powinna być doceniana coraz częściej, a nie unikana. Ludzie powinni kochać, dawać od siebie jak najwięcej, uwierzyć, pokonać w sobie wszelakie słabości, zaufać i brnąć przez życie drogą prawdy i odwzajemnionych uczuć.

Dla młodego małżeństwa i dla ludzi, którzy dopiero się zakochali, powinni porozmawiać o miłości ze swoimi dziadkami, oraz babciami, którzy są prawdziwym autorytetem, jak to napisałem kilkanaście zdań wyżej.

Życie po śmierci…

Zadajmy sobie teraz pytanie co czeka nas po śmierci. Wiemy o tym doskonale, że istnieje wiele teorii, które zaprzeczają, albo też potwierdzają istnienie czegoś po stanie agonalnym człowieka. Teorie na temat życia po śmierci można podzielić na naukowe, które zaprzeczają istnieniu życia i religijne, które potwierdzają istnienie życia po śmierci.

Ja jako osoba wierząca sądzę, że nic nie zanika z byle powodu, tak samo nasza świadomość, która jest w nas zakodowana, istnieje od zawsze i nie ma końca. Popatrzmy teraz na sytuację Dr Ebena Alexandra, który jest bardzo znanym amerykańskim neurochirurgiem. Na początku swojej kariery w zakresie medycyny uważał on, że po śmierci istnieje nicość, sama czerń, kreowana przez naukę. Lecz w trakcie swoich badań zachorował na zapalenie opon mózgowych i na stole operacyjnym przestała funkcjonować ta strefa jego mózgu, która odpowiedzialna jest za wyrażanie emocji oraz procesy myślowe. Po operacji lekarze, którzy operowali Ebena byli zszokowani jego relacjami. Opowiedział on bowiem, że doznał w stanie agonalnym tego, czego jeszcze w swoim życiu nie doznał. Widział on bowiem aniołów, otaczających jego ciało i pewną świetlistą postać, najprawdopodobniej to była Maryja.

Jeszcze przytoczę relację osób, które przeżyły śmierć kliniczną, ich relacje są bardzo do siebie podobne, opisują oni te same miejsce, oraz te same postacie, które ich spotkały. Niektórzy nawet potwierdzają, że wyszli z ciała w trakcie operacji i następnie byli zdolni do opisania wszystkich czynności, jakie lekarze wykonywali, aby uratować ich życie.

Podsumowując, nauka to nauka, multum teorii, których obaleniem zajmuje się religia i wiara. Szczerze powiedziawszy, ze względu na to co jest, to po naszej śmierci istnieje o wiele piękniejszy świat, skupiający się na naszym ziemskim zachowaniu. Jeśli teraz będziemy czynić dobrze to po naszej śmierci możemy oczekiwać raju…