Etykietkowy zawrót głowy…

pobrane

Nie etykietuj!

Dobę temu mój kolega, który po części sprawił iż zacząłem interesować się duchową odnową, która mnie zmieniła – wysłał mi wykład Anthony’ego de Mello o etykietach, czyli tej kwestii którą rozwinę za chwilę.

Przesłuchałem się temu wykładowi, było zupełnie to samo, czego dowiedziałem się o nich(czyt.etykietach) w Jego książce pt. „Przebudzenie”…

Doszedłem po fragmencie zawartego w tej książce jak i po wykładzie, do bardzo twardego jak diament wniosku – aby nie etykietować ludzi, bo nadanie ludziom słów jak „głupiec”, „debil” czy „komunista” prowadzi do egoizmu jak i wpływu egotycznego – pełnego biblijnego „grzechu” i nieszczęść umysłu na nasze życie – które musimy przeżyć w oświeceniu, szczęściu i miłości wobec samych siebie…

Społeczeństwo ludzkie, które wykreowało słowa wpływające na nasze emocje, powiesz do kogoś głupi to zrozumie to jako krytykę wobec samego siebie, spadnie tej osobie poziom szczęścia jak i świadomości…

Rozwój egotycznego umysłu wzrośnie kiedy przyjmiemy na siebie wytworzone przez społeczeństwo znaczenie słowa „debil” – wtedy nasz egotyczny umysł wytworzy fałszywe poczucie o samym sobie…

Pamiętajcie, że to co powie o Was Wasz bliźni jest tylko Jego punktem widzenia, nie Waszym. Wasz punkt widzenia dąży do spełnienia egzystencjalnego i do tego dążyć będzie aż do śmierci, a opinie innych osób i nakładane etykiety na nas samych – mają się temu sprzeciwić? Bzdury!

Ja w życiu prowadząć BartekFilozof na fb czy na blog.pl słyszałem wiele słów krytyki, jednak wspaniałe rady mistyków i innych osób związanych szeroko z duchowieństwem mnie odnowiły i pomogły mi zerwać kajdany przejęć tymi słowami sceptyków wobec własnej persony…

Stosuję – jeśli ktoś mnie wyetykietuje taki scenariusz. Słyszę, albo też i czytam dane słowa krytyki, nie analizując ich, tylko je obserwując w myślach. Słowa traktuję jako materię nie mającą bladego wpływu na mnie – na otaczający mnie wrzechświat. Krytykę wypowiedzianą traktuję jako aspekt przeszłości, bo dla mnie liczy się teraźniejszość i to co jest teraz – a wypowiedziane słowa w przeszłości uznaję za czasoprzestrzenną abstrakcję – gdyż to świat teraźniejszy jest tylko bytem realnym!

Ja jako człowiek emanujący optymizmem i otaczający wsparciem bliźniego swego – nawet wszelakie słowa krytyki które de facto są stosowane przez społeczeństwo jako obraźliwe i tak dalej przyjmuję nie bez odwzajemnienia. Osobie, która mnie „obraziła” jak to mówi społeczeństwo – ja nie pozostaję dłużny, od razu sięgam po słowa, ciepłe słowa, życząc tej osobie szczęścia, powodzeń w życiu jak i optymizmu…

Gdyż marzę o społeczeństwie pełnym miłości wobec samych siebie…

Wraz ze słowami modlitwy, powiedz głośno!: „Miłuję bliźniego swego jak siebie samego”

Przestań etykietować, pokochaj i wspieraj otoczenie w którym bytujesz! :)

 

Onieśmielony blaskiem teraźniejszości…

Tolle i Dalajlama...

Dalajlama i Tolle…

Wchodzę na Swojego maila na o2.pl i ku mojemu zaskoczeniu patrzę, że blog.pl domaga się ode mnie wpisu i brakuje im właśnie mojej ingerecji na bartekfilozof.blog.pl. Myślę sobie, jestem dzisiaj po niedzielnej mszy świętej, po przyjętej komunii – a teraz słucham bardzo radosnej pieśni pt.”Jak ożywczy deszcz” – pierwsza ze znalezionych piosenek pod tym adresem na youtube naprawdę napędza jak i daje przeogromny optymizm i radość z bycia tym – kim się jest!

 

Ja z racji Swej duchowości – jestem jak Anthony De Mello, którego książki Wam  bardzo polecam, cudownie pisze i jak dzięki kontemplacjom nad jego dziełami – uległem dość sporej wewnętrznej przemianie…

On stara się łączyć wszystkie religie w całość, wykorzystuje fragmenty dzieł wszystkich mistrzów danych wyznań i kreuje z tego wielkie duchowe przesłanie..

Ja wykorzystując ponownie tę zaletę chciałbym Was ponownie naprowadzić na drogę głębszego poznania teraźniejszości.

Dzisiaj szedłem sobie skrótem do pewnego marketu w moim mieście, ale że to jest miejsce usytuowane na przestrzeni ogromnego pola(łąki) – spostrzegłem, że nikogo nie ma i postanowiłem zrobić małe ćwiczenie polegające na zamknięciu powiek przy nieruchomej postawie ciała. Postarałem się uruchomić wszystkie zmysły i zakosztować się radością chwili w której właśnie byłem. Usłyszałem ptaki niedaleko mnie fruwające, nieopodal przejeżdżające auta i poznałem na nowo zapach bujnej łąki. Cudowne doświadczenie, które uspokaja….

Myśl, która pojawiła się w mojej głowie nie poddawałem analizie, tylko obserwacji – byłem bierny co do myśli – nie kontemplowałem nad przeszłością, ani nad tym co mnie czeka – po prostu czerpałem radość z chwili obecnej. Nie wiem, jak mogę dziękować mistykom, naprawdę wielkim mistykom którzy obdarzyli mnie zalążkiem swojej wiedzy – która naprawdę umacnia i umacniać mnie będzie nadal – bo dalej edukuję się w tej kwesti pogłębiania własnej duchowości..

Teraźniejszość – chwila obecna jest najważniejsza, odkrycie jej, zapoznanie się z nią i umiejętność panowania nad nią pełnią fundamentalną funkcję w życiu ludzi – jak to prawił niegdyś Chrystus:”Człowiek który nie interesuje się jutrem, otworzy sobie drogę do Królestwa Niebieskiego”…

Tybetańscy mnisi kontemplują, przyjmują pozycję lotosu tylko i wyłącznie – aby skupić się na chwili obecnej, po to aby wyciszyć się duchowo i odnaleźć świadomość bycia tu i teraz…

Tu i teraz, nie ważna jest przeszłość – bo ona minęła i jest abstrakcją, przyszłość nadejdzie – wobec przyszłości ważną rolę pełni kwestia logistyki, planowania i realizacja tych o to planów – niemniej jednak to chwila obecna – TERAŹNIEJSZOŚĆ jest tą chwilą najważniejszą, jest boskim momentem –  jeśli będziesz świadomy tu i teraz( ang. here and now) – to zrozumiesz to co rozumieją już mistycy i inni duchowni – zrozumiesz esencję boskości która obdarzy Ciebie gwarantowanym szczęściem!

Pogłębiaj Swoją duchowość…

Przebudzenie narodowościowe jako recepta na sukces!

Oby Polacy odnaleźli wreszcie tę "koninczynę"!

Oby Polacy odnaleźli wreszcie tę „koninczynę”!

Anthony de Mello, niesamowity jezuita, nauczyciel duchowy jak i mistyk przebudził mnie dzięki treści bijącej z jego książki pt.”Przebudzenie”. Uświadomił mi wiele spraw, na które jeszcze nie zwracałem uwagi, a które pomogą mi wygrać z tą życiową depresją jak codzienną przytłaczającą mnie rutyną, wadami naszego umysłu i postrzeganiem rzeczywistości. Przebudził mnie duchowo, teraz naprawdę czuję się lepiej, zdrowy egzystencjalnie i jestem aktualnie bardziej szczęśliwy aniżeli to było przed przeczytaniem tej cudownej książki.

Przebudzenie wiąże się z kwestią duchową – czyli z tą kwestią, której brakuje na moim fanpage’u na facebooku – BartekFilozof… Spróbuje w tym wpisie połączyć narodowość z duchowością, uda mi się, czy mi się nie uda? Zaczynam…

Przebudzenie, co to oznacza w skrócie? Jest to fakt odłączenia się od strefy fizycznej swojego życia i na poczuciu tej niematerialnej rzeczywistości która nas otacza i dzięki której możemy tutaj na Ziemi egzystować, która kreuje i steruje tym nieskończonym Wszechświatem.

Przebudzenie narodowościowe, jest to przebudzenie wiążące się z odnowieniem przynależności narodowej do Polski, naszego kraju – któryś żeśmy wykreowali i podbudowywali przez ponad 1000 lat istnienia naszego kraju. Przebudzenie musi zostać spełnione wtedy, kiedy naród osiągnie moment zbawienia politycznego – na którym opiera się na dobrobyt naszego kraju.

Wiemy o tym doskonale, że w naszym kraju jest podział – według poglądów. Skłócone społeczeństwa starają się poprzez to osiągnąć wyznaczone przez siebie cele spisane w postaci postulatów, które są racjonalne, a niektóre nie. Ja jestem racjonalistą – prawicowcem. Oceniam lewicowe postulaty – biorąc po uwagę działalność ich partii – na powodujące szkodę dla naszego narodu!

Ja z racji Swego optymizmu i życzenia każdemu przedstawicielowi naszego kraju – tego, aby żyło się Jemu jak najlepiej, nie pozwalam na to, aby jeden działał na szkodę drugiego – bo to nie o to chodzi w duchowej odnowie. Duchowa odnowa musi odnosić się do działania indywidualnego – dla zaspokojenia własnych potrzeb stricte egzystencjalnych, a nie wykorzystując przy tym Ciebie – poczciwego Polaka.

Najbardziej znani lewicowcy nie posługują się już racjonalnym umysłem, steruje im rządza pieniądza – która skazuje ich na duchowe potępienie kreujące nieszczęście. My sami, kiedy zyskujemy umyślną korzyść wykorzystując przy tym nieumyślność bliźniego swego – sami odczuwamy po tym fakcie działalność sumienia, że jesteśmy tej osobie coś dłużni…

Myślę, że powyższe zdarzenia nigdy nie mają miejsca w Waszym życiu – mam nadzieję! Pieniądz nie może być wyznacznikiem naszego poziomu szczęścia, ale kiedy ktoś komuś ukradnie jakąś materialną rzecz – powiecie: „ukradł mi moją rzecz, która była moją własnością, czuję się teraz fatalnie”, a osoba która już ukradła mówi sobie na początku całego zajścia, poddana Swojemu egoizmowi: „Ale się cieszę, że ukradłem tej osobie rzecz, ona jest teraz zła, a ja na jej rzeczy na pewno skorzystam”, po kilku chwilach rodzi się myśl, która walczy z egoizmem tej osoby – ofiara wychodząc w większości sytuacji zwycięsko po kilku dniach jest usatysfakcjonowana powrotem utraconej rzeczy. Tak właśnie działa sumienie, które powoduje tę działalność u człowieka.

Powiecie mi, co z rządem Ewy Kopacz, co z rządem Donalda Tuska jak i innych „zdrajców” narodu, którzy nasze podatki wydali na spełnienie własnych celów. To jest także kradzież jak i obraz działalności niesamowitego egoizmu tych o to ludzi.

Ja jako racjonalny prawicowiec dążę do tego, aby naród zjednoczyć – jestem sceptyczny wobec tych egoistów, którzy zamiast naprawić naród – ten naród zepsuli i spowodowali jego destrukcję gospodarczą jak i tę przynależnościową propagując idee stricte unijne – które biorąc pod uwagę obiektywizm niszczą nasz kraj!

Zapytajcie się proszę ja Was szczerze – typowego „lewaka” co mu daje przyjemność, na pewno powie że to pieniądz – on jest wyznacznikiem jego egzystencji, która według mistyków jest rzeczą nie powodującą tego spełnienia. Po części generuję w sobie informację na temat mistyków jak i ich przesłań i potwierdzam tę znaną i często pojawiające się przysłowie, że pieniądze szczęścia NIE DAJĄ!

Szczęście daje tylko brak „stresu” wśród ludzi i tego, że widząc kraje w których jest dobrobyt gospodarczy, biorąc pod uwagę to przez co przeszli nasi przodkowie – czują się niesamowicie niespełnieni egzystencjalnie…

Spokojna sytuacja życiowa jest wtedy, kiedy ludzie nie przejmują się przymusami – które nadają im poszczególne władze. W Polsce panuje taka atmosfera, że rodziny stają się coraz mniejsze, 1 lub 2 dzietne, mieszkania są bardzo drogie i brakuje młodym małżeństwom „dobrego” startu w życie. To powoduje przeróżnego rodzaju depresje – które stanowią główną przyczynę pesymizmu wśród społeczeństwa naszego kraju.

Optymizm musi powrócić, racjonalne prowadzenie władzy także, zamiast tych egoistów – którzy nami sterują – musimy wreszcie zintegrować się wspólnie – nie jednostkowo – tylko poprzez zrozumienie tego, że sami jako jednostki nic nie zrobimy! Popatrzmy na Duńczyków – przepraszam Was iż porównuję nas do nich! Byłem w ich kraju, ludzie żyją tam dłużej od nas – czemu? Bo u nich jest tak dobra sytuacja życiowa, że nie przejmują się niczym – mogą wtedy cieszyć się niesamowitym zdrowiem „duchowym” dzięki któremu mogą żyć i żyć i żyć!

My to także musimy uczynić, poprzez propagowanie treści – że władze, które obecnie rządzą pragną pesymizmu wśród społeczeństwa i żyją tylko aby sobie ten egoistyczny „dobrobyt” sprawić korzystając przy tym z nieumyślności obywateli. Musimy – my jako Polacy, uświadomić tym niemyślącym – że optymizm narodowościowy może powrócić wtedy – kiedy upadną te „lewicowe” władze i pojawią się ludzie, którym naprawdę zależy na szczęściu każdej jednostki, których celem będzie sprawienie Polakom takich warunków egzystencjalnych – dzięki którym nie będzie możliwości na pesymizm!

Jesień czeka, oby frekwencja była większa, oby integracja czystopolska była ku poprawieniu się sytuacji egzystencjalnej coraz większa – wtedy, kiedy ludzie zagłosują na zaufanych jak i altruistycznych ludzi – dzięki którym odnajdziemy – jako przedstawiciele Polski – wielką radość i spełnienie egzystencjalne z przynależności do niej!

Mowa ciszy wg. BartkaFilozofa

Ekchart Tolle

Ekchart Tolle

Wchodzę na skrzynkę mail’ową, do kategorii inne i niedowierzam, że administracja blog.pl upomina mnie o jakiś wpis. Więc idąc ich prośbą, idąc także własną inicjatywą kreacji nowego wpisu Wam chciałbym przedstawić pewną duchową kwestię, uciekając już od tematów politycznych, systemowych itp. – pojawiających się na mojej stronie facebook’owej…

Pewien filar – biorąc pod uwagę współczesnych nauczycieli duchowych i mistyków – Ekchart Tolle – niemiecki religioznawca i mistyk wytłumaczył mi esencję ciszy.. Ja tak w ogóle przedstawię przesłanie Jego książki pt.”Mowa Ciszy”, gdyż nie starczy mi na opisanie jej w szczególne – którą serdecznie polecam!

Więc idąc drogą prowadzącą do umiejętnego zapoznania Was z tematem – cisza jak to w każdej religii dała zrozumienie dla danej kwestii – pomagała się zrelaksować i pozwolić na to, aby nasze myśli mogły spokojnie nam przedstawić to – co chcą nam przekazać.

Wiemy o tym doskonale, że myśl, w każdym przesłaniu dla nas, bije prosto z naszego umysłu – w którym są tworzone – więc idąc tym tropem – chciałbym Wam zapoznać jak poprzez ciszę osiągnąć stan świadomości pozbawionej żadnych nieumyślnych wyborów – które właśnie mogą zmienić nasze przyszłe życie.

Pamiętacie może jak Jezus Chrystus modlił się do Boga – modlił się w trakcie otaczającej Jego ciszy, pozwalającej Jemu na kontakt z Bogiem – Jego Ojcem. Buddyści osiagają stan błogości tkwiąc w bezruchu – w trakcie pozycji lotosu, starając się uzyskać poprzez duchową i fizyczną ciszę stan świadomości!

Cisza jest wyrazem całkowitej koncentracji – brak tej ciszy unicestwia nasze zapędy do uzyskania koncentracji – sami to wiemy, jak jesteśmy wśród znajomych lub innych ludzi i wszyscy zaczynają rozmawiać – to zaburza naszą aurę, świadomego spełnienia.

Świadomość bijąca od naszego wnętrza pozwala nam poddać się spokojnej analizie, czy obserwacji naszych myśli, które przypływają i przypływają. Sami w spokoju i ciszy potrafimy z zamkniętymi oczami zobaczyć „film” kreowany przez nasze myśli. Wtedy umiejętnie Je obserwujemy. Ocenianie myśli, a nie ich bierne traktowanie jest owocem braku szczęścia.

Sądzę, że my jako ludzie powinniśmy skorzystać z ciszy – zamknąć się w Swoim pokoju, pozbawieni muzyki, uklęknąć lub przyjąć pozycję lotosu – następnie ponownie zamknąć Swoje oczy i widzieć w ciemności przypływające do naszej głowy myśli. Wtedy używając obserwacji patrzeć co chce nam umysł przekazać i nie pozwolić – nam samym do ich analizy – tylko do obserwacji i wyciągnięcia z nich nie pochopnych wniosków – które dadzą nam spełnienie – owoc szczęścia! :)

Pozdrawiam i życzę powodzenia w następnych dniach. Bądźcie szczęśliwymi ludźmi, a ja na widok uśmiechniętych Waszych min – będę razem z Wami uśmiechnięty! :)

Wpływy religijne…..

Mowa Stephena :)

Mowa Stephena! :)

Stephen Hawking(nie będę opisywał tego jednego z najważniejszych naukowców, gdyż możecie znaleźć o nim informacje na stronach internetowych) wstrząsnął niejedną religią- dzięki wynikom swoich badań i analizom.

Niegdyś Kościół Katolicki – wierny swoim poglądom o płaskość Ziemii zaczął dostrzegać wśród ludzi – naukowców chęć obalenia tej teorii.

Na początku chciał ukarać i ekskomunikować tych ludzi. chcąc ich odkrycia ukryć w Księgach Zakazanych biorąc pod uwagę przykład –  Mikołaja Kopernika który odkrył, iż Ziemia krąży w okół Słońca – a duchowni tej teorii nie zaakcpetowali(w XV/XVI wieku i umieścili tę teorię w tym „zbiorze”, a zarazem nie docenili tego filaru -braku istnienienia Biblijnej wersji Boga…

Watykan posiada w swoich „zgromadzonych” szeregach „ksiąg” kilkaset metrów kwadratowych akt preferujących istnienie bezosobowej formy Boga. Kościół jako „instytucja” nie chce ich opublikować, gdyż to zaburzy materialne korzyści posiadania kolejnych to zwolenników osobowej formy Boga!.

Bóg jest bezososobowy, potwierdzam to – gdyż interpretowałem w jak najsłuszniejszy sposób wszystkie ewangelie tworzące Pismo Świętę.

Interpetacja polegała na przekazie i na wartościach bijących z każdego tekstu Pisma Świętego. To jest wiadome iż Bóg jest bezosobowy.

Osobość boska dotyczy tylko i wyłacznie wmawiań ludziom – iż zapłacą więcej to dzięki modlitwie danych społeczności katolickich – będą miały lepiej.

Posiadać większą ilość danego dobra – to oznacza dostosowanie świadomości ludzi z którymi żyjesz, a przede wszystkim własnej świadomości do tego – że żyjesz tylko i wyłącznie na swój „rachunek”.

Wsparcie drugiego człowieka przez człowieka na którym my zależy aby miał to co sobie zapragnie – dotyczy podświadomego połączenia się z pragnieniami osoby na której nam zależy w danej chwili i to – aby miała to co sobie zapragnęła!

Dostosowanie się do tej reguły powoduje bycie optymistą – a nie jak to prawi Kościoł – jeśli dasz więcej na modlitwę to istnieje złudne prawdopodobieństwo że będzie dla Ciebie korzystniej…

Pamiętaj – wszysko zależy od Ciebie – a także po części od innych ludzi – którzy Tobie w danej chwili życzą tak jak to sobie wykreują w swoim „umyśle”.

Ja czuję opatrzność swojej rodziny w swoim życiu(za co im bardzo dziękuję…). Jeśli Tobie najbliżsi życzą jak najlepiej – to na pewno istnieje wysokie prawdopodobieństwo, iż Tobie – wszystko się powiedzie…

 

O wyznawcach Allacha wypowiem się niebawem ;)

Życzę Wam udanej nocy!! ;)

 

 

 

Świadomość, a sumienie..?

sumienie_dazy_do_dobra_2013-09-16_12-00-13My jako ludzie, którzy jeszcze nie znają ostatecznego opisu własnego senu życia – to chcąc go odkryć często zagłębiamy się w postać Wszechświata – skupiającego w sobie świadomość!

Od świadomości wywodzą się wszystkie filary naszej egzystencji. Dzięki świadomości funkcjonujemy tutaj na Ziemi! Ba! Dzięki niej możemy funkcjonować życiowo…

Jeśli wszystkie czynniki kształtujące naszą egzystencję wywodzą się ze świadomości – kształtującego nieskończony Wszechświat to co jest z sumieniem – zadaję sobie pytanie. W chwilach kiedy widzimy drugiego człowieka, który potrzebuje natychmiastowej pomocy to w chwili początkowej zastanawiamy się czy mu pomóc. Olewamy wpierw wszystkie przychodzące do naszej głowy myśli, które mają na celu odradzenie tegoż to zachowania, jednak po dłuższej chwili zastanowienia nad własnym postępowaniem dochodzimy do wniosku iż powinniśmy tej osobie pomóc….

Ów zachowanie – zostało wykreowane dzięki naszej świadomości. Ludzie umiejący już operować świadomością wiedzą doskonale kiedy sumienie  się uruchamia.  Należą do nich osoby uduchowione  i medytujące, które wprowadziły siebie już w tajniki własnej egzystencji.

Świadomość uruchamaia sumienie. Sumienie powoduje cierpienie u każdego z nas. Jeśli cierpisz to adekwatnie czujesz się nieszczęśliwy. Wiesz, że dzięki działalności sumienia zrobiłeś źle, postępując i kierując sie swoim egotycznym umysłem.

Jaka rada ode mnie, kiedy sumienie nas gnębi?

Sumienie dąży do zaspokojenia potrzeby jaką jest ratunek dla osoby, którą np. żeśmy urazili lub okłamali. Sumienie budzi się w momentach dla nas kryzysowych.

Wydaje mi się, że człowiek chcąc zredukować działalność sumienia do minimum powinien postępować zgodnie z nim samym ucząc się na poprzednich jego działalnościach w każdym momencie życia. Ludzie postępując negatywnie są bardziej podatni na aktywność sumienia. Im częściej częściej kierujesz się prawdą i miłością wobec bliźnich tym mniejsze jest prawdopodobieństwo działalności sumienia.

Ludzie, którzy już zagłębili się w niezbadane części naszego mózgu wiedzą jak zapanować nad sumieniem. Zbyt częsta analiza własnych myśli powoduje pobudzenie własnego sumienia. Obserwacja natomiast sprawia sytuację odwrotną do poprzedniej.

Idę spać moi kochani czytelnicy/czki. Jeśli potrzebujecie jakiś odpowiedzi to zapraszam do mojego page’a na facebooku. Ów wpis dość krótki, czemu? Zauważyłem, że im dłuższy wpis tym coraz bardziej niechce się go czytać. Więc zastosowałem teraz ów radę i wpis jest dość krótki :)

Oprócz czytania, proszę każdy mój wpis przeanalizować, gdyż na pewno kieruję do Was moją rację, jeśli sądzisz iż to jest nie prawda – pisz, a wspólnie dojdziemy do konsensusu, a jeśli nie to zaakceptuję i uszanuję Twój punkt widzenia.

Mój page nie lubi kłamać, więc proszę o dalsze wizyty na nim. Niebawem planuje utworzenie kanału na youtube, który będzie dawał video blog ludziom dzięki czytaniu wykreowanego przez siebie wpisu.

Sen o Zambrowie, a poza tym trochę prawdy o świętości

Czesław Niemen – wielki twórca polskiej muzyki stworzył kiedyś piosenkę o Warszawie, w której wspominał ówczesną stolicę Polski. Ja za to jestem pisarzem i wspomnę choć przez moment to co mnie spotkało, kiedy powróciłem do swojej poprzedniej mieściny, w której się wychowałem. Odczułem w sobie sentyment do tego miejsca, kiedy przekroczyłem jego granicę.  Sentyment to mało powiedziane – ciszę i spokój przed tym ciągłym warszawskim pośpiechem.

Zambrów_Park

Zacisze…

Może to nie był urozmaicony weekend dzięki symbolicznemu odwiedzeniu grobów swoich zmarłych przodków, pobytem w rodzinnym domu, a także przejażdżką do miejscowej restauracji. Niemniej jednak przydarzyła mi się okazja do zgromadzenia kolejnych refleksji, którymi chciałbym się z Wami podzielić.

Kiedyś interesowałem się hierarchią kościelną, a przede wszystkim jak wygląda ubiór, sposób zarządzania. kolejnego, następnego w hierarchii duchownego. Proboszcz dowodzi parafią, dziekan – dziekanatem, a biskup jest pasterzem diecezji, która podlega papieżowi.

Papież, który jest głową Kościoła Katolickiego jest jedną z najbardziej wpływowych osób istniejących tutaj na Ziemi. Niemniej jednak swoją władzę musi dostosować do reguł – stworzonych przez ludzi, posiadających miliardowy majątek.

Papież, który od 2000 lat uznawany jest za następce św. Piotra – musi dostosować się do rzeczywistości, którą musi uszanować i się do niej dostosować. Pius XII, który żył w latach 1939-1958 – musiał dostosować się do rozkazów Adolfa Hitlera, aby przeżyć. Jednak zaryzykował i pomimimo własnej ingerencji w ludność żydowską musiał uważać przede wszystkim –  na niemieckich żołnierzy, którzy chcieli go porwać a następnie – zabić.

Dzięki odwadze i sprzeciwieniu się postrachowi Europy uratował tysiące Żydów, lecz za ten wspaniały czyn nie uzyskał tytułu błogosławionego – dlaczego ? Gdyż nie był dostatecznie wpływowym duchownym.  Nie miał  w swoich zasobach ogromnego majątku pozwalającego mu osiągnąć pośmiertne błogosławieństwo.

Kiedyś tytuł błogosławionego, a także świętego uzyskiwał człowiek, który posiadał majątek, który został oddany Stolicy Piotrowej w ramach uzyskania tegożto pośmiertnego tytułu. W dziejach Kościoła Katolickiego istniało wielu świętych, którzy dzięki swojemu majątkowi uzyskali ten tytuł. Wsparłeś Watykan to po śmierci byłeś wyniesiony na ołtarze.

Człowiek, który uratował tylu Żydów, od ponad 50 lat nie jest świętym – to jest dramat. A duchowny, który współpracował z Niemcami uzyskał dzięki Watykanowi ten tytuł jest w pewnym stopniu ironią.

Świętość wiąże się z wpływami, z pieniędzmi, a nie z czynami. Pius XII zaryzykował, a dalej jest Ojcem Świętym, a nie błogosławionym, a Paweł VI który współpracował z bankiem Watykańskim,  zamiótł pedofilię obecną wśród księży pod dywan uzyska tytuł błogosławionego – to jest koszmar moralny…

Powiem tak, jeśli posiadasz wpływy lub majątek możesz zrobić wszystko, możesz umiejscowić własną postać wysoko w hierarchii społecznej. Inne czynniki pozaekonomiczne nie mają wpływu na osiągnięcie danej pozycji w hierarchii..

Pozaekonomiczne czynniki nie mają racji bytu w uzyskaniu danej pozycji w hierarchi, gdyż FUNDAMENTALNY wpływ na to mają wpływy i majątki danych osób. W naszej ludzkiej rasie rozpoczęło się to od powstania pierwszych mocarstw, których głowy traktowane były jako bóstwa, które dzięki wpływom uzyskali ten tytuł i dzięki własnym umiejętnościom przywódczym zaszli tak wysoko – imperializm został dzięki temu zapoczątkowany.

Jednak wszystko co powstało z rąk ludzi i tak jest nietrwałe, więc i Imperium Zachodnie jak i Wschodniorzymskie zostało zniszczone. Polska połączona unią z Litwą miało też piękny okres, w którym walczyli husarzy. Rzeczpospolita miała wpływy, jednak nieudolność władzy jednostki zaprzepaściło przedłużenie tego okresu do naszych czasów. Nasz kraj zdominowali inne cesarstwa, które istnieją do dziś. Jedno z nich współtworzy razem z nami Unię Europejską, która dąży do kreacji współczesnego imperium. Do którego każdy z nas, będzie musiał się dostosować…

(Ciąg dalszy wpisu nastąpi niebawem)

 

Pozdrawiam !

 

Prawo do życia.

Stworzyli Ciebie rodzice, dzięki im tutaj – na tej pięknej Ziemi żyjesz, funkcjonujesz. Jednak jest pewna kwestia z której chciałbym Ciebie wyzwolić.
Patrzysz na siebie w lustro, widzisz postać obdarzoną świadomością, dzięki której stanowisz funkcję dominującą na tej planecie. Możesz decydować, zarządzać a także władać stworzeniami, które tej świadomości nie posiadają.
Siedzisz swobodnie w fotelu i dąrzysz do tego, aby coś w życiu osiągnąć. Uczysz się, pracujesz lub wykonujesz inną czynność, do któej jesteś zmuszony. Zmuszony…
Słowo zmuszony – obala wolność człowieczą. Jeśli chcesz przeżyć to musisz zarobić na siebie, opłacić rachunki. Być obywatelem, który przestrzega praw – konstytucji. Ogranicza twoją swobodę bycia tu na Ziemi.
Wiadomo, prawo zostało skonstruowane po to, aby każdy człowiek siebie nie pozabiłał, w tej kwestii widoczny jest jednak haczyk – brak wolności.
Jeśli widzisz siebie, jako człowieka przestrzegającego ustanowionego przez grupę ludzi prawa to na pewno nie jesteś człowiekiem szczęśliwym. Człowiek sczęśliwy najprawdopodobniej nie traktuje prawa jako elementu dominującego, a jako fundamentu współpracy między ludźmi.
Nie dostosuj się do prawa wytworzonego przez ludzi. Prawda jest taka, że mamy jedno życie, a prawa nas po prostu minimalizują. Za kilkadziesiąt/kilkanaście daj Boże lat będziesz zdawał sobie sprawę z tego, że tak naprawdę inaczej wygląda nasze życie. Żywot nasz składa się z chwil, które trzeba jak najlepiej wykorzystać, tylko po to, aby nie mieć tego dyskomfortu – braku zadowolenia z życia.
W trakcie naszej egzystencji nie powinno istnieć żadne prawo, jednak czystoludzka radość z życia. Prawo minimalizuje, jednak każdy człowiek, który dąży do uzyskania prawdziwego szczęścia powinien unikać stwierdzeń, które mówią o dominacji prawa w życiu ziemskim. Przeróżne opinie, regulaminy nie powinny nas dotykać, jeśli jesteśmy na drodze kreującej w naszym życiu cząstki radosnej.
Powinniśmy zrozumieć wpierw, jaki w tym wszystkim sens. Dostosowanie się do prawa wiąże się z brakiem sankcji nałożonych na nas. Poglądy ludzkie mogą być różne, więc powinniśmy uszanować poglądy każdego człowieka, a także trzymać się własnych racji.
Żyjesz średnio 75 lat, za młodu śmierć Ciebie nie dotyczy, a powinnna dotykać Ciebie zawsze i wszędzie. Koniec pobytu na Ziemi traktowana jest przez osoby żyjące jako urojenie, rzecz niezgodną z logiką. Jednak tak na prawdę pobyt na Ziemi szybko minie i będzie każdy z nas musiał opuścić swe ciało. Dusza jest nieśmiertelna jak i inne sfery duchowe każdego człowieka.
Jeśli Twoim domem jest Ziemia, to mówię Tobie przeciętny człowieku, abyś korzystał ze swojego życia w stu procentach. Prawo powinno Ciebie nie dotyczyć, gdyż to jest wytwór głupiego systemu, którego stworzyli ludzie !
Korzystaj z daru życia jak najczęściej, jeśli ktoś Tobie powie, że Twoje zachowanie jest niezgodne z jego racjami, to powiedz mu, korzystam z życia tak, aby prawo mnie nie ograniczyło, abym mógł byc na prawdę szczęśliwym człowiekiem.
Korzystaj z życia na sto procent, a odejście z tego świata nie będzie dla Ciebie kwestią boleściwą, a tak na prawdę – rozkoszem..

Spontaniczne refleksje.

Egzystując na planecie zwaną Ziemią często miewasz wzloty jak i upadki. Zastanawiasz się nad własną niedoskonałością, przeżywasz każdą chwilę, spotykasz się z ludźmi, bywasz radosnym czy smutnym człowiekiem, twój poziom duchowy zależy od humoru, od sfery w której Twoja świadomość przebywa.
Ziemia leży w Układzie Słonecznym, na 3 miejscu, a na przeciwko niej leży Merkury i Wenus. Przy naszej sferze życiowej bywają meteoryty, okruchy skalne. Dalsze nasze losy po części zależą od czynników zewnętrznych jak i wewnętrznych. Wyniszczenie ludzi może spowodować wielki odłamek z kosmosu, który może w każdej chwili przyjść i zniszczyć naszą planetę, czy też wybuchy podziemnych wulkanów. W parku Jellowstone znajduje się krater zapełniony gorącą i bulgoczącą wodą. Ten krater łączy się ze środkiem Ziemi, z ogromną ilością lawy, która może w każdej chwili wybuchnąć i zniszczyć naszą całą planetę. Do tego jest zdolny taki krater, wybuch spowodowałby zniszczenia niezdatne do przyszłego życia naszej rasy – ludzi.
Każdy z nas, egzystując na Ziemi nie przejmuje się takimi pierdołami. Ludzie są zbyt pewni siebie, co do swojego życia. Wielu ludzi myli się co do tego, w każdej chwili może mu natrafić się tragedia, trzeba być przygotowanym na wszelakiego rodzaju zdarzenia.
Spotkałem się niejednokrotnie z sytuacją, kiedy dowiedziałem się o czyjeś tragedii rodzinnej – śmierci kogoś bliskiego. Nieboszczyk był postacią pogodną, bardzo zdrową, nigdy nie skarżącą się na wszelakiego rodzaju choroby. Cieszył się witalnością, aż w pewnej chwili zdarzył mu się atak serca. Nikogo nie było w pobliżu, więc nikt nie mógł mu pomóc. Kolejna sytuacja jest opisem podróży rodziny na Mazury. Rodzina jedzie, rozmawia i się śmieje, aż z nad przeciwka nadjeżdża tir, który zmienił pas ruchu dzięki nieuwadze śpiącego kierowcy. Ma miejsce wypadek, a cała rodzina ginie. Płacz i smutek miesza się ze sobą na pogrzebie owej rodziny. Jak to oni zginęli, nie zasługiwali na to…
Każda religia mówi co innego, każda ma inne zasady, innych bogów. Nie można być poddanym religiom. Najważniejsze jest w życiu robić to co się chce, egzystować tak jak się każdemu to podoba.
Może istnieją paranormalne zjawiska typu reinkarnacja, pozwalająca na powtórne odwiedziny świata żywych. Zamknij oczy i pomyśl sobie, pamiętasz coś z poprzedniego życia. Bo ja nie.
Trzymaj się własnego prawa, rób to na co masz ochotę. Jeśli mieszkasz w Polsce musisz uważać na prawo ustanowione przez państwo. Jeśli się nie zgodzisz, lub nie będziesz się zachowywał tak jak to mówi konstytucja to zostaniesz zamknięty w więzieniu. Z niego nie ma ucieczki więc będziesz poddany służbom tam pracującym. To kolejna przeszkoda ku wolności.
W okół Ziemi rozpylone są wszystkie związki gazu, żyjemy we wszechpotężnym kosmosie, a nasza egzystencja zależy tylko i wyłącznie od nas, a także od czynników zewnętrznych. W życiu musimy być prawdziwymi, a także szczęśliwymi ludźmi. Powinniśmy robić to co nam sprawia radość i szczęście.
Ja wiem, dziadkowie starsi też to wiedzą, że najgorszą rzeczą w życiu jest upływ czasu. Pamiętaj o tym, że śmierć nikogo nie ominie, ważne jest to aby ją zaakceptować i być na nią przygotowanym. To co się dzieje po niej to obraz wykreowany przez religie. Każda wersja jest zupełnie inna.
Według mojego punktu widzenia, nasze ciało zawiera naładowane cząstki energii, kreujące naszą świadomość. Jeśli my umieramy to te cząstki ulatniają się, a także z nimi nasza świadomość. Od tych cząstek jesteśmy zależni. Według mnie po życiu czeka nas tylko i wyłącznie duchowa forma, podróżująca po własnych ścieżkach( a my razem z nią). Jeśli wpłynie nasza świadomość do formy zdatnej do życia fizycznego to nastąpi kolejne życie, ale już bez naszej świadomości. Nowe życie.
Oglądałem ostatnio Warszawę z lat 30, zasmuciłem się faktem, że większość ludzi tam będących, nie zaciekawi mnie swoimi historiami o tamtejszej Warszawie. Jak minął ten film doszedłem do refleksji, że XXII wiek nadjedzie bardzo szybko, jak każde kolejne stulecie. Pamięć po mojej osobie powolutku zaniknie i będę tylko postacią widniejącą na kolorowych fotografiach.
Pociesza mnie fakt, że w kosmosie nic nie zanika, a moja duchowa forma będzie jedną kroplą w oceanie wszechświata. Dzięki temu nie boję się swojej przyszłości, a także jestem przygotowany na każdą sytuację. Poprzez taki sposób myślenia staję się człowiekiem szczęśliwym, emanującym radością. Przywykłem do niedoskonałości własnej osoby i z tym żyję.
Pamiętaj o tym człowieku, rób to co chcesz, a także żyj powiedzeniem harcerskim : „bądź gotów” w każdej sytuacji. Kreuj własną rzeczywistość….
Czas mija, a Ty razem z nim. Zacznij od teraz, odkładanie na później ważniejszych spraw prowadzi do niezadowolenia z życia. Więc co masz na myśli to wykonaj.
Życie fizyczne masz tylko jedno. ;)
Peace :)

Oswojenie się – gwarancją spokoju…

W ostatni wieczór chcąc poczuć dreszczyk emocji obejrzałem sobie pewny horror pt.”Głosy”. Ów film opowiadał o możliwości kontaktowania się ze zmarłymi ludźmi po ich odejściu ze swojej cielesnej formy. Człowiek, żyjący oczywiście, chcąc porozmawiać z osobą, która umarła, musiał dostroić częstotliwość w radio. Kiedy to mu się udało, słyszał wyłaniające się z szelestu głosy zmarłych w których była też ta jego ukochana kobieta.
W tym oto filmie zwykła antena pozwala uczynić wielkie rzeczy, głównie dla zaspokojenia samego siebie. Jednak zmusza do refleksji…
Prawie cała społeczność ludzka korzysta z cudu techniki zwanego komputerem. Czasami usuwacie z niego zbędne pliki, myśląc że już odeszły donikąd. Jednak specjalne programy policyjne pozwalają ten usunięty plik przywrócić, po to aby np. zebrać dowody.
Tak samo jest z naszym życiem, uważamy że nas ta śmierć nie dotyczy, jesteśmy zbyt pewni siebie w tej oto sprawie. Jednak za kilkadziesiąt lat na łożu śmierci, dojdziecie do konsensusu opierającego się na strachu przed zbliżającym się przejściem.
Lepiej już teraz żyć ze świadomością, że jest coś po śmierci, miejsce dalszej naszej egzystencji. Biorąc pod uwagę rolę medium(ludzi którzy rozmawiają ze zmarłymi) twierdzę i potwierdzam obecność metafizycznych ludzi w całym kosmosie, którzy wędrują po ustalonych przez siebie drogach.
Śmierć, jako biologia skupia się jedynie na rozkładzie naszego ciała. Na momencie w którym nasze ciało już nie funkcjonuje. Natomiast fizyka pozwala nam na inny motyw poglądu naszego zgonu. Według fizyków w naszym ciele jest skupisko energii, która steruje i włada naszym ciałem poprzez umysł. Kiedy już ciało się wyczerpie jak bateria to energia ucieka w stronę kosmosu, gdzie się ładuje i ponownie „szuka” swojej przyszłej formy.
Nie narzekajcie nigdy na niedobór czegoś we własnym życiu, nie bądźcie pesymistami co do życia, nie bądźcie egoistami, którzy zbyt pewnie oceniają swoją przyszłość. Nie myślcie o przyszłości w waszym codziennym życiu. Nie myślcie o starości, tylko o ciągłym i ciągłym funkcjonowaniu waszego ducha i istnienia. Bądźcie szczęśliwymi ludźmi a przede wszystkim nie bójcie się żyć!
Życie ma się tylko jedno….
w nieskończoność…