#2 Recenzje – „Kto naprawdę Go zabił?” W. Sumliński

Pamiętajmy o zwolennikach idei patriotycznej, suwerennej, antysocjalistycznej i prokatolickiej, którzy zginęli w trakcie komunizmu – o tych, którzy po niej zginęli, zostali zamordowani dlatego, że sprzeciwiali się patologiom władzy tak jak Pan Andrzej Lepper.

Kilku księży, którzy odważnie reprezentowali słuszne antysocjalistyczne hasła zamordowano w trakcie trwania komunizmu, jednym z nich był błogosławiony już ks. Jerzy Popiełuszko, który jak wiadomo jest tuż przy św. Maksymilianie Marii Kolbe, św. Janie Pawle II i kard. Stefanie Wyszyńskim największym polskim duchownym XX wieku, a także jedną z najbardziej propolskich osobistości byłego już stulecia.

Jego śmierć jest okryta tajemnicą, a jej przyczyny, jak i plan wydarzeń oparty o pozostałe jeszcze w IPN’ie(bo po upadku ZSRR część dokumentów spalono – aby Ci, którzy coś zawinili w trakcie „komuny” mogli cieszyć się dobrym alibi) dokumenty napisał w Swoich 3 książkach Pan Wojciech Sumliński. W książkach „Teresa, trawa, robot”, „Lobotomia 3.0″ i „Kto naprawdę Go zabił” doskonale zobrazował przygotowania służb komunistycznych do zabójstwa błogosławionego Jerzego.

Dzisiaj skupię się na recenzji ostatniej z nich, czyli na – „Kto naprawdę Go zabił”.

Kto naprawdę go zabił

Kto naprawdę go zabił

Książkę od razu napiszę, że polecam tym – którzy są bardzo zainteresowani poznaniem faktów dotyczących zabójstwa, dokumenty na końcu naprawdę przyznają rację treściom wcześniej zawartym. Zaczyna Pan Wojciech w niej umieszczać fakty z życia błogosławionego, od początkowej działalności jako kapelan „Solidarności”, aż do czasu Jego zamordowania przez SB’e.

 

Kapelan „Solidarności” od samego początku reprezentował słuszne patriotyczne ideały głosząc w kościołach jak i w parafii św. Stanisława Kostki powszechne hasła sprzeciwiające się partii PZPR jak i polityce ZSRR’u. Był bardzo krytykowany przez obecne władze, jak i był prowokowany do zaprzestania Swojej działalności duchownego, ale mimo wielu gróźb się nie poddał.

Zastraszano ks. Jerzego na różne sposoby – mieszkając u siebie w mieszkaniu był obserwowany przez ludzi ze służb, miał w nim powybijane szyby przez rzuty kamieniami, a także często pojawiały się u Niego „sbeki” męcząc psychicznie i fizycznie wytrwałego w swoich poczynaniach kapelana.

Władza komunistyczna starała się, aby i wysoce postawieni przedstawiciele kościoła w Polsce z kard. Glempem na czele namówili ks. Jerzego do zaprzestania głoszenia słusznych haseł. Nawet i próbowano wysłać Go do Watykanu, gdyż byłby idealnym współpracownikiem papieża – ale się nie poddał i pozostał w Polsce!

Teraz odpowiedzmy sobie na pytanie jak Go zabito? O jego uprowadzeniu wiemy, że nastąpił on 19 października 1984 roku, ale co było potem? Wyłowiono Jego zwłoki 30 października, oficjalnie wtedy uznano zgon, ale powszechnie wiadomo, że zabito go w dniu porwania(19 października), ale według wielu ludzi był on widziany także i po tej dacie rzekomego uprowadzenia. Przy tamie we Włocławku, przy której Jego zwłoki zostały wyłowione, kilku rybaków widziało Go w otoczeniu 3 ludzi, znaleziono nawet i w tych rejonach różaniec. Czy był po 19stym torturowany przez „SB’e”? To jest naprawdę pewne!

19 października jechał wraz z Waldemarem Chrostowskim(Swoim kierowcą) do jednego z kościołów, gdzie miał wygłosić kazanie. W pewnym momencie został złapany przez służbistów, zapakowano go do auta wraz z kierowcą – ale w pewnym momencie podróży owy Waldemar(akta IPN potwierdzają jego przynależność do SB) wyskoczył z auta nie ginąc, szybko pobiegł i ogłosił pobliskim osobom, które spotkał uprowadzenie ks. Jerzego..

Po uprowadzeniu wyszło na jaw, że kierowca dziwnym trafem w trakcie upadku rozpiął sobie kajdanki, a badania specjalistów potwierdziły, że marynarkę rozcięto nie przez podłoże, tylko przez użycie noża.

Od dnia uprowadzenia po kilku następnych dniach pojawia się kolejny trop. Przy tamie z nocy 25 na 26 października grupka wędkarzy zaobserwowała koło tamy kilku ludzi wrzucających do wody czarny pakunek pokaźnej wielkości – następnie wracając z punktu obserwacyjnego zostają według własnych zeznań spisani przez milicjantów.

Następnego dnia kilku cywilnych płetwonurków obserwuje przyjazd komunistycznych oficerów i grupę wojskowych płetwonurków, którzy penetrują rzekę. Owi cywile tłumaczą, że znają dokładnie dno rzeki i pomogą w poszukiwaniach, a obecni oficerowie rozkazują im odejść. Z oddali widzą, jak jeden z płetwonurków wyławia coś i widzą głowę księdza, a po chwili ponownie zanurza te ciało w wodzie. Po godzinie penetracji dna kończą się prace nad znalezieniem zwłok, a po upływie tego czasu służby specjalnie szczelnie chronią teren wokół tamy, aby nikt nie mógł wejść bliżej rzeki.

30 października ponowne rzekome próby znalezienia – aż wreszcie zwłoki znaleziono, wyłowiono i po kilku dniach pochowano z największymi honorami.

Ogólnie rzecz ujmując sprawa zabójstwa jest dokładnie w tej książce opisana, ja piszę i przekazuję te informacje, które pamiętam – lecz przyczyniam się przez tę wybiórczość w pisaniu do większego zachęcenia Was do przeczytania tej lektury – którą ponownie bardzo polecam!

Małe podsumowanie z mojej strony:

Wielu ludzi zginęło za służbę suwerennej Polsce, wielu zginęło bo mówili „za dużo”, wielu chciało przedstawić patologie władzy w Polsce i ponieśli karę. Ci, którzy zginęli za prawdę są największymi Polakami – a błogosławiony ks. Jerzy Popiełuszko jest jednym z nich!