Etykietkowy zawrót głowy…

pobrane

Nie etykietuj!

Dobę temu mój kolega, który po części sprawił iż zacząłem interesować się duchową odnową, która mnie zmieniła – wysłał mi wykład Anthony’ego de Mello o etykietach, czyli tej kwestii którą rozwinę za chwilę.

Przesłuchałem się temu wykładowi, było zupełnie to samo, czego dowiedziałem się o nich(czyt.etykietach) w Jego książce pt. „Przebudzenie”…

Doszedłem po fragmencie zawartego w tej książce jak i po wykładzie, do bardzo twardego jak diament wniosku – aby nie etykietować ludzi, bo nadanie ludziom słów jak „głupiec”, „debil” czy „komunista” prowadzi do egoizmu jak i wpływu egotycznego – pełnego biblijnego „grzechu” i nieszczęść umysłu na nasze życie – które musimy przeżyć w oświeceniu, szczęściu i miłości wobec samych siebie…

Społeczeństwo ludzkie, które wykreowało słowa wpływające na nasze emocje, powiesz do kogoś głupi to zrozumie to jako krytykę wobec samego siebie, spadnie tej osobie poziom szczęścia jak i świadomości…

Rozwój egotycznego umysłu wzrośnie kiedy przyjmiemy na siebie wytworzone przez społeczeństwo znaczenie słowa „debil” – wtedy nasz egotyczny umysł wytworzy fałszywe poczucie o samym sobie…

Pamiętajcie, że to co powie o Was Wasz bliźni jest tylko Jego punktem widzenia, nie Waszym. Wasz punkt widzenia dąży do spełnienia egzystencjalnego i do tego dążyć będzie aż do śmierci, a opinie innych osób i nakładane etykiety na nas samych – mają się temu sprzeciwić? Bzdury!

Ja w życiu prowadząć BartekFilozof na fb czy na blog.pl słyszałem wiele słów krytyki, jednak wspaniałe rady mistyków i innych osób związanych szeroko z duchowieństwem mnie odnowiły i pomogły mi zerwać kajdany przejęć tymi słowami sceptyków wobec własnej persony…

Stosuję – jeśli ktoś mnie wyetykietuje taki scenariusz. Słyszę, albo też i czytam dane słowa krytyki, nie analizując ich, tylko je obserwując w myślach. Słowa traktuję jako materię nie mającą bladego wpływu na mnie – na otaczający mnie wrzechświat. Krytykę wypowiedzianą traktuję jako aspekt przeszłości, bo dla mnie liczy się teraźniejszość i to co jest teraz – a wypowiedziane słowa w przeszłości uznaję za czasoprzestrzenną abstrakcję – gdyż to świat teraźniejszy jest tylko bytem realnym!

Ja jako człowiek emanujący optymizmem i otaczający wsparciem bliźniego swego – nawet wszelakie słowa krytyki które de facto są stosowane przez społeczeństwo jako obraźliwe i tak dalej przyjmuję nie bez odwzajemnienia. Osobie, która mnie „obraziła” jak to mówi społeczeństwo – ja nie pozostaję dłużny, od razu sięgam po słowa, ciepłe słowa, życząc tej osobie szczęścia, powodzeń w życiu jak i optymizmu…

Gdyż marzę o społeczeństwie pełnym miłości wobec samych siebie…

Wraz ze słowami modlitwy, powiedz głośno!: „Miłuję bliźniego swego jak siebie samego”

Przestań etykietować, pokochaj i wspieraj otoczenie w którym bytujesz! :)

 

Onieśmielony blaskiem teraźniejszości…

Tolle i Dalajlama...

Dalajlama i Tolle…

Wchodzę na Swojego maila na o2.pl i ku mojemu zaskoczeniu patrzę, że blog.pl domaga się ode mnie wpisu i brakuje im właśnie mojej ingerecji na bartekfilozof.blog.pl. Myślę sobie, jestem dzisiaj po niedzielnej mszy świętej, po przyjętej komunii – a teraz słucham bardzo radosnej pieśni pt.”Jak ożywczy deszcz” – pierwsza ze znalezionych piosenek pod tym adresem na youtube naprawdę napędza jak i daje przeogromny optymizm i radość z bycia tym – kim się jest!

 

Ja z racji Swej duchowości – jestem jak Anthony De Mello, którego książki Wam  bardzo polecam, cudownie pisze i jak dzięki kontemplacjom nad jego dziełami – uległem dość sporej wewnętrznej przemianie…

On stara się łączyć wszystkie religie w całość, wykorzystuje fragmenty dzieł wszystkich mistrzów danych wyznań i kreuje z tego wielkie duchowe przesłanie..

Ja wykorzystując ponownie tę zaletę chciałbym Was ponownie naprowadzić na drogę głębszego poznania teraźniejszości.

Dzisiaj szedłem sobie skrótem do pewnego marketu w moim mieście, ale że to jest miejsce usytuowane na przestrzeni ogromnego pola(łąki) – spostrzegłem, że nikogo nie ma i postanowiłem zrobić małe ćwiczenie polegające na zamknięciu powiek przy nieruchomej postawie ciała. Postarałem się uruchomić wszystkie zmysły i zakosztować się radością chwili w której właśnie byłem. Usłyszałem ptaki niedaleko mnie fruwające, nieopodal przejeżdżające auta i poznałem na nowo zapach bujnej łąki. Cudowne doświadczenie, które uspokaja….

Myśl, która pojawiła się w mojej głowie nie poddawałem analizie, tylko obserwacji – byłem bierny co do myśli – nie kontemplowałem nad przeszłością, ani nad tym co mnie czeka – po prostu czerpałem radość z chwili obecnej. Nie wiem, jak mogę dziękować mistykom, naprawdę wielkim mistykom którzy obdarzyli mnie zalążkiem swojej wiedzy – która naprawdę umacnia i umacniać mnie będzie nadal – bo dalej edukuję się w tej kwesti pogłębiania własnej duchowości..

Teraźniejszość – chwila obecna jest najważniejsza, odkrycie jej, zapoznanie się z nią i umiejętność panowania nad nią pełnią fundamentalną funkcję w życiu ludzi – jak to prawił niegdyś Chrystus:”Człowiek który nie interesuje się jutrem, otworzy sobie drogę do Królestwa Niebieskiego”…

Tybetańscy mnisi kontemplują, przyjmują pozycję lotosu tylko i wyłącznie – aby skupić się na chwili obecnej, po to aby wyciszyć się duchowo i odnaleźć świadomość bycia tu i teraz…

Tu i teraz, nie ważna jest przeszłość – bo ona minęła i jest abstrakcją, przyszłość nadejdzie – wobec przyszłości ważną rolę pełni kwestia logistyki, planowania i realizacja tych o to planów – niemniej jednak to chwila obecna – TERAŹNIEJSZOŚĆ jest tą chwilą najważniejszą, jest boskim momentem –  jeśli będziesz świadomy tu i teraz( ang. here and now) – to zrozumiesz to co rozumieją już mistycy i inni duchowni – zrozumiesz esencję boskości która obdarzy Ciebie gwarantowanym szczęściem!

Pogłębiaj Swoją duchowość…