I po turnieju…

Oj Bartku, a miałeś nie iść na turniej FIFA 13, a tak jesteś teraz bardzo szczęśliwy.
Tak na poważnie, przyszedłem na turniej o godzinie 9:00, zapisałem się i wraz z 17stoma przeciwnikami rozpoczęliśmy partie meczów. Podzieleni na grupy czekaliśmy z niecierpliwością na rozgrywkę, dominowało również zmęczenie przez ciągłe patrzenie się w ekran telewizora.
Wreszcie moja kolej, adrenalina panowała wewnątrz mnie. Wybrałem Real Madryt, dzięki niemu wygrałem 4:0. Następnie ja i 8 moich kompanów przydzielono do 3 grup, każdy grał z każdym. Ja w swojej grupie wygrałem i potem na przegrałem po ciężkiej walce.
To był koniec mojego turnieju, gdybym zamiast playstation 3 posiadał konsolę xbox 360 osiągnąłbym o wiele wyższe miejsce….
Ale warto było, cieszę się bardzo, że nie dałem się łatwo ograć gościom wprawionym w pada do xboxa…

Podsumowując, brakowało mi zwycięstwa do najlepszej trójki, ale i tak jestem szczęśliwy. Moim zdaniem zdobyłem 4 miejsce na 18 możliwych . :)
Gat Demet Buuuuuuuuuuja :)

Rozmyślanie…

Siedzę i myślę sobie o zbliżającym się tygodni, choć to ostatni fragment wolnego czasu przyniesie mi nowe doświadczenia.
W tym okresie poniosę się integracji, oraz poznaniu ciekawych muzeów, które gnieżdżą się w stolicy naszego kraju. Oprócz tego wezmę udział w turnieju organizowanym przez moją szkołę i obejrzę w środę mecz Realu Madryt z FC Barceloną. Może znajdę nawet chwilę czasu na jakiś wypad ze znajomymi i na „sportowo” pojadę na basen, ach te plany…

Ale tak omijając ostatni tydzień ferii…
Od pewnego czasu jestem zażenowany faktem własnej nieodpowiedzialności i brakiem dyscypliny. Myślę jak by tu zmienić podejście do ludzi młodszych od siebie…
Zaczynają się do człowieka starszego od siebie, potem zostają ukarani, a następnie idą się poskarżyć dla swoich rodziców bądź rodzeństwa, to mnie irytuje…
Ostatnio poziom mojego zażenowania sięgnął szczytu, kiedy to idąc chodnikiem patrzę na kilkunastoletnich gimnazjalistów, jeden pali papierosa, a drugi w popularnym dresie „JP” trzyma głośnik i słucha hip-hopu…
Zbulwersowało mnie także jedno zdjęcie umieszczone na portalu społecznościowym, gdy uczeń pierwszej klasy gimnazjum będąc pod wpływem alkoholu chwali się wypitą wódką, którą trzymał w ręku…

Nie wiem, nasza Młoda Polska, przyszłość naszego kraju zamiast dawać przykład, robi z siebie tzw.”debili”…
Ogarnijcie się w końcu…

Coraz więcej rozwodów…

Przed kilkoma dniami zobaczyłem ciekawy demotywator, pokazujący odpowiedź staruszków na pytanie:”Jak wytrzymali ze sobą ponad 50 lat”, która brzmiała:”Widzi Pan, urodziliśmy się w czasach, kiedy coś się psuło, to się naprawiało, a nie wyrzucało do kosza”.
Mówiąc szczerze, to jest prawdziwy obraz zmieniającego się społeczeństwa. To jest przede wszystkim negatywne zjawisko, skupiające się tylko i wyłącznie na rozwodach, które przejawia się coraz częściej.

Przytoczę teraz tych staruszków, oni powinni być prawdziwym autorytetem młodych małżeństw. Ponad 50 lat razem jest bardzo długim okresem czasu. Właśnie ta wielkość zmusza do refleksji, oraz do odpowiedzi nad pytaniem, jak i w jaki sposób oni przeżyli ze sobą tak długo.To przecież nie do pomyślenia u ludzi, którzy niedawno wzięli ślub, albo którzy dopiero myślą nad nim.

Moim zdaniem, główni bohaterowie dzisiejszego wpisu przeżyli ze sobą aż tyle czasu, ponieważ wzorowali się na naukach rodziców, oraz na mocnej wierze, a przede wszystkim na zaufaniu i odwzajemnionej miłości.
Staruszkowie są ze sobą razem od lat 50-60 XX wieku. Właśnie wtedy nie było internetu, który jest główną przyczyną rozwodów. Ludzie żyjący w tamtych czasach bali się konsekwencji, mających miejsce tuż po rozwodzie, czyli społeczne i religijne. Oni doceniają czym jest miłość, kłócąc się, szybko się godzą. Małżeństwa występujące u osób starszych, powinny być nauką dla młodych ludzi, na których teraz skupię swoją uwagę.

Teraz świat krąży wokół rozwodów. Czym to jest spowodowane, brakiem zaufania, nadmiarem kłótni, brakiem znalezienia wspólnego języka pomiędzy ludźmi, zbyt wczesne ciąże występujące u danej pary, szukanie autorytetów u celebrytów np. u Michała Wiśniewskiego rozwodów było kilka. Mnie to martwi bardzo, jak młode małżeństwo nie boi się rozwodu, oraz Boga. Przecież rozwód to grzech śmiertelny, który oddala człowieka od Nieba.
Teraz rozwód traktowany jest jako zabawka, którą można kupić, zepsuć, oraz następnie kupić drugą.
Znalezienie antidotum na usunięcie nadmiaru rozwodów. Myśląc optymistycznie jest jakieś. Ale to potrzeba przede wszystkim starań nie tylko pojedynczej jednostki, ale także wielu ludzi.
Miłość powinna być doceniana coraz częściej, a nie unikana. Ludzie powinni kochać, dawać od siebie jak najwięcej, uwierzyć, pokonać w sobie wszelakie słabości, zaufać i brnąć przez życie drogą prawdy i odwzajemnionych uczuć.

Dla młodego małżeństwa i dla ludzi, którzy dopiero się zakochali, powinni porozmawiać o miłości ze swoimi dziadkami, oraz babciami, którzy są prawdziwym autorytetem, jak to napisałem kilkanaście zdań wyżej.